Jesteś tutaj: Podopieczni Pożegnać niebezpieczny strych...

Zbiórka zweryfikowana przez Fundację

Wsparły 1 osoby

50000.00 zł (1.00%)

Brakuje jeszcze 49500.00 zł

Wesprzyj

Ostatnie wpłaty

Darowizna anonimowa 500.00zł
Wsparły 1 osoby

50000.00 zł (1.00%)

Brakuje jeszcze 49500.00 zł

Wesprzyj

Imię i nazwisko:  Data urodzenia:
Anna i Marek Gągała 05.06.1994r. , 14.09.1997r.
Miejscowość: Cel:
Ułęż, lubelskie przystosowanie domu dla dzieci niepełnosprawnych


Anna ma 23 lata. Nie mówi, nie chodzi, jest głęboko upośledzona… Cierpi na czterokończynowe porażenie dziecięce. Trzy lata młodszy Marek jest niewidomy… To skutek przedwczesnego porodu - syn urodził się w 26 tygodniu ciąży, ważył mniej niż torebka cukru. Pierwsze miesiące były horrorem - lekarze ratowali jego życie, a w domu była 3-letnia Ania, która wymagała nieustannej pomocy… Mieliśmy nadzieję, że synek będzie zdrowy, że jakoś sobie wtedy poradzimy, ale los chciał inaczej. Dziękujemy Bogu, że Marek przeżył, że jest dzisiaj z nami, chociaż zapłacił za to wysoką cenę - stracił wzrok…

Anna i Marek Gągała

Żyjemy spokojnie, choć nie jest łatwo. Ale przyzwyczailiśmy się. Najbardziej boli to, że nie mamy pieniędzy, żeby zapewnić naszym dzieciom wszystkiego, czego potrzebują… Mieszkamy razem w starej szkole, w małym mieszkanku. Nie to, że narzekamy na warunki, bo najważniejsze, że jest i ciepło, i nie pada nam na głowę. Nigdy wcześniej nie prosiliśmy o pomoc, ale teraz po prostu musimy - jesteśmy coraz starsi, nie mamy już sił. Schody do mieszkanka są stare, wąskie i drewniane. Żeby wyjść z domu, musimy znosić Anię na plecach, modląc się na każdym stopniu, by się udało, żeby się nie potknąć… Córka, chociaż już na zawsze pozostanie dzieckiem, nie jest lekka jak niemowlak. To sprawia, że boimy się o nią jeszcze bardziej.

Mamy jeden duży pokój, kuchnię i maleńką łazienkę. Bardzo trudno z niej korzystać, bo Anię trzeba zanieść, wykąpać… A jak to zrobić, kiedy nawet trudno w pojedynkę się tam obrócić? Gdy rodzice męża zmarli, dostaliśmy w spadku stary domek. Wydaje się, że to dobra nowina, że w końcu będziemy mogli się pomieścić, wyjść z dziećmi do własnego ogródka… Ale dom jest w strasznym stanie, wymaga remontu, by można było tam godnie żyć z niepełnosprawnymi dziećmi. Nie mamy innych marzeń, niż to, by wyjść z Anią na dwór - zawsze wtedy, gdy będzie ładna pogoda, bez strachu o wypadek na starych schodkach.

Anna i Marek Gągała

Zaplanowanych jest mnóstwo prac remontowych: wymiana dachu, okien i drzwi, nowe podłogi, remont instalacji elektrycznej i centralnego ogrzewania, dobudowanie kotłowni i łazienki, zrobienie podjazdu. To są ogromne, naprawdę ogromne koszty… Nie mamy żadnych oszczędności, wszystkie pieniądze wydajemy na dzieci, a i tak ich jest ciągle za mało…

W wyremontowanym domu będzie nam o wiele łatwiej żyć. Wiemy, że nasze dzieci nigdy nie będą zdrowe, że zawsze będą potrzebowały naszej pomocy i się z tym pogodziliśmy. Ale jak się ma dom, własny, bezpieczny kąt, łatwiej pokonywać wszystkie przeciwności losu…

Z góry dziękujemy za każdą formę wsparcia.

Rodzina Gągała


Darowinę możesz przekazać również na konto Fundacji "Nieinni"
Bank ING 47 1050 1360 1000 0090 3033 8876

Przelewy zagraniczne:
IBAN PL47105013601000009030338876 
Kod BIC Swift: INGBPLPW

Przekaż naszym podopiecznym swój 1%! 

Kliknij w link poniżej, by poznać szczegóły. Prosto i za darmo rozlicz PIT. 

Przekaż 1% naszej organizacji

Fundacja powstała w celu niesienia pomocy ludziom, a w szczególności dzieciom i młodzieży, znajdującym się w trudnej sytuacji materialnej i życiowej.

GDZIE NAS ZNAJDZIESZ?

ul. Sportowa 2
41-205 Sosnowiec
fundacjanieinni@gmail.com

Pon-Pt: 07:30 -15:30

NA SKRÓTY